Skrzynka mailowa była pełna od „Dziękujemy za zgłoszenie…”, a na koncie bankowym było coraz mniej pieniędzy.
Stuknął trzeci miesiąc bez pracy. Wysyłałam po kilkanaście CV dziennie, często do stanowisk poniżej moich kompetencji. Ego bolało. Zaczęłam się bać, że życie będzie już tylko „od pierwszego do pierwszego” na cudzej łasce.
Pamiętam zdanie, które wtedy zapisałam w notatkach: „Nie oczekuj innych efektów, robiąc ciągle to samo.”.
Zamiast kolejnego CV, zrobiłam pierwszy mały krok w afiliacji. Wiedziałam o afiliacji już wcześniej, ale bałam się zacząć. Dopiero brak pracy mnie ruszył. Dziś żałuję tylko tego, że czekałam tak długo. Start nie wymagał żadnego nakładu finansowego – nie miałam nic do stracenia i to w dużej mierze mnie namówiło. Zarejestrowałam się, wybrałam pierwsze promocje, rozpisałam checklistę i terminy. Czytałam, uczyłam się. Pierwsze premie nie były „magiczne”, były wypracowane i były moje. Odzyskałam poczucie sprawczości. Nie będę ukrywać, byłam bardzo podjarana kiedy wpadło pierwsze 2 tysiące za tak mały nakład pracy. I chciałam więcej.
Na początku nie było idealnie. Zaczynałam od zera, mając mnóstwo wątpliwości. To doświadczenie nauczyło mnie najważniejszego: liczą się małe kroki i proces. Dziś pracuję już około 2 lat online, na własnych zasadach.
Afiliacja nie jest cudowną tabletką. To uczciwa praca z telefonu, którą można wpleść w zwykły dzień. Dla mnie była biletem z poczucia bezsilności do spokojnej, przewidywalnej rutyny i do kilku spełnionych małych marzeń: pierwsza podróż od dawna, nowy iPhone, większy luz w miesiącu.
Jeśli czytasz to w momencie „utknięcia”, gdzie brakuje pieniędzy, sytuacja jest napięta – rozumiem Cię.
Zrób dziś nowy ruch. Przeprowadzę Cię krok po kroku. Nie sprzedaję złudzeń. Nie gwarantuję kwot.
Gwarantuję proces, wsparcie i narzędzia: jak zacząć krok po kroku, jak czytać regulaminy, jak pilnować terminów. Jeśli nie chcesz pokazywać twarzy – OK. Dostaniesz ode mnie wszystko czego potrzebujesz, będę obok, gdy pojawi się pytanie czy wątpliwość.